#1: Dlaczego marketing klubu sportowego tyle kosztuje?

#1: Dlaczego marketing klubu sportowego tyle kosztuje?

Odwieczny problem „jak nie dać się wystrychnąć na dudka”.

– Dlaczego marketing jest taki drogi?
– Czy usługi marketingowe są tego warte?
– Co zrobić, aby nie przepłacać?

Geneza kosztów na prostym przykładzie

Wyobraź sobie webinar.

Chociaż to narzędzie niewykorzystywane przez kluby sportowe (niekoniecznie słusznie) to powszechne znane. Webinar jest spotkaniem (wykładem) online na określony temat z dwukierunkową interakcją.

Dobrze zrobiony webinar daję odbiorcy wiedzę i jednocześnie zaprasza do rozwiązania jego problemów przez zakup usługi/produktu. Koniec teorii.

Dlaczego marketing tyle kosztuje?

Na przykładzie jednego webinaru.

Do przygotowania masz:

  1. Temat webinaru.
  2. Opis webinaru.
  3. Stronę zapisu na webinar.
  4. Prezentację na webinar.
  5. Przygotowanie się prelegenta (lub kilku).
  6. Podpięcie analityki reklamowej (np. Facebook Pixel, Google Analytics).
  7. Grafiki promujące webinar (reklamy).
  8. Teksty reklamowe (strona WWW).
  9. Ustawienie reklam (standardowe + remarketing) w wybranych systemach (np. Facebook, LinkedIn, GoogleAds).
  10. Przygotowanie treści dla grupy remarketingowej.
  11. Teksty maili przypominających o webinarze.
  12. Teksty maili po webinarze (napracowałeś się, niech o Tobie nie zapomną).
  13. Obróbkę nagrania z webinaru.
  14. Komunikację w social mediach (grafiki i teksty).
  15. Treści SMS-ów z przypomnieniem.
  16. Ustawienie automatyzacji przesyłu danych z formularza zapisów do bazy mailingowej i SMS.
  17. Hosting webinaru (dobór narzędzia i jego ustawienie).
  18. Przygotowanie notki prasowej.
  19. Wielokrotne sprawdzenie poprawności funkcjonowania.
  20. Przygotowanie artykułu na podstawie webinaru (SEO).
  21. Rozwiązywanie nieprzewidzianych problemów.
  22. Analizę działań reklamowych (np. koszt pozyskania zainteresowanych, liczbę zapisanych i jaki procent z nich uczestniczył w webinarze).

To może być nawet miesiąc pracy. Jeden webinar.

Miesiąc pracy niegwarantujący sukcesu. Dlaczego? Bo marketingowy sukces jest złożony, tak jak złożone jest wyszkolenie mistrza w sporcie. Pracujesz z ludźmi.

Możesz mieć króla reklam w socialach i najlepszego na świecie grafika, ale wystarczy, że w Twoim webinarze nie przemyślisz części sprzedażowej.

„Przecież się domyślą” i wydasz więcej na przygotowania, niż webinar zarobi.

Popełnisz błąd strategiczny. Zorganizujesz webinar na całą Warszawę, podczas gdy prowadzisz treningi w jednym jej punkcie. Marnotrawstwo energii i pieniędzy.

Nie umiemy marketingu, czyli „u nas to nie działa”.

Drugie dno prostych zdań marketingowych

Niektóre kwestie wydają się banalne w porównaniu do pozostałych, ale niekoniecznie takie są. Temat webinaru to niekoniecznie minuta pracy.

Temat powinien być intrygujący dla grupy docelowej. Tę samą sprawę można ująć na wiele sposobów. Ten dobór słów może „być albo nie być” dla wyświetlenia.

Potencjalni czytelnicy po tytule decydują, czy Twoja publikacja jest warta ich czasu.

Z tego samego powodu twórcy na YouTube stają na głowie, jeżeli chodzi o tytuł i miniaturę wideo. Ta zapowiedź ma ogromne znaczenie. Zwłaszcza przy dużej skali.

A przy dowolnej skali?

Oczywiście zakładamy, że określona została grupa docelowa, bo treść przygotowuje się dla konkretnego odbiorcy. Treść bardziej konkretna to treść bardziej skuteczna.

Jeżeli nie, to dopisz to zadanie do listy powyżej.

Dlatego ciężko za prawdziwy marketing zapłacić "trzy stówki".

Komu się to w ogóle opłaca?

Opłacalność warunkuje skala.

Jeżeli po raz pierwszy organizujesz zawody to szansa, że pojawi się na nich 1000 uczestników, jest mizerna. Tutaj są takie same zasady.

Jeżeli Twój klub ma 500 osób obserwujących (odlicz swoich znajomych) to sukcesem będzie, gdy na takim webinarze pojawi się 50 osób (10%). Naprawdę.

Pojawi się. A co dopiero za cokolwiek zapłaci. To gra liczb.

Z punktu widzenia marketingu prawie identyczną pracę trzeba wykonać przy organizacji webinaru na 1000 osób i na 10 osób.

Wynik biznesowy oczywiście jest odmienny.

Czy Twój klub w ogóle tego potrzebuje?

Nie. Właśnie cały sens w tym, że powinieneś szukać linii najmniejszego oporu.

Czyli co dokładnie? Co zamiast marketingu z grubej rury?

Zaczynasz, to bardzo często będziesz miał brzydko. Pogódź się z tym. Kiedy nie masz kasy, to inwestowanie w wymyślne grafiki jest marnotrawstwem.

Nikt tych grafik nie zobaczy. Ważniejszy jest Twój komunikat i dotarcie (ruch).

Pozyskanie ruchu. Na przykład na Facebooku za 5-10 zł dziennie.

Z czego możesz zrezygnować?

Możesz zrezygnować z remarketingu i analityki, zrezygnować z przygotowania osobnych reklam (promować posty), zrezygnować z innych źródeł reklamowych (np. ograniczyć się do Facebook Ads).

Zresztą warto pamiętać, że marketing nie jest magiczną różdżką na wszystko. Tak jak nie ma jednego magicznego ćwiczenia na sportowy sukces.

Niektóre usługi/produkty są z góry skazane na porażkę, ale o tym kiedy indziej.

Twój następny krok w działaniu

Odpowiedz sobie na 3 pytania.

  1. Kto? Kto jest Twoim odbiorcą? Jakie ma problemy?
  2. Co? Co mu zaproponujesz? Dlaczego powinien uznać to za wartościowe?
  3. Jak? Jak dotrzesz do tego odbiorcy? Jak wyróżnisz się od konkurencji?

Ogólny przykład:

  1. Rodzice dzieci przedszkolnych.
  2. Krótkie treningi z elementami judo w nowoczesnej sali z rozpoznawalnym trenerem, którego profesjonalizm, pracę z dziećmi i opinie można sobie podejrzeć bez pojawiania się na zajęciach (np. w social mediach).
  3. Facebook Ads z wykorzystaniem wideo, na którym bawią się rówieśnicy dziecka. Przekierowanie z reklamy na (ładną) stronę zapisu, gdzie łatwo można znaleźć odpowiedź na najczęściej zadawane pytania dot. zajęć i rekrutacji.

Możesz na te pytania odpowiedzieć sobie sam lub skorzystać z mojej pomocy.

Doradztwo z helikoptera 🚁

Kiedy ostatnio zastanawiałeś się, czy nie ma lepszego sposobu na rozwój Twojego klubu sportowego?

Jestem zainteresowany